KŁOPOTY ZE WZROKIEM

Na budowach powstają błędy. To się zdarza. Ważne, żeby te błędy zostały wychwycone przez pracowników, majstrów, kierowników budów, inspektorów nadzoru, inwestorów i użytkowników.
Mam wrażenie, że często trafiamy na sytuację, w której z pewnych powodów (społecznych, politycznych, finansowych…) oko nadzoru zostaje zasłonięte i nie zauważa bubla. Jeśli jest to prywatna inwestycja – to jego sprawa i jego pieniądze. Nic nam do tego. Możemy ewentualnie się pośmiać. Gorzej jest, gdy pieniądze publiczne zostają wydane na inwestycję, której efekt w mojej ocenie jest mizerny. Mam wrażenie, że wtedy jakość wykonania jest drugorzędną sprawą – nadzorujący budowę tracą zmysł wzroku i udają, że wszystko jest świetnie.
Pamiętacie artykuł z Kuriera Kamieniarskiego (nr 4/2017, „Ukryty wróg” – przyp. red.) o rewitalizacji reprezentacyjnego deptaku w Rzeszowie? Wykonawcy koncertowo pobrudzili żywicami płyty granitowe. Wszyscy udawali, że przecież nic nie widać, tak ma być i może kiedyś zejdzie. Były wielkie obchody, świętowanie – pozostał brudny chodnik.
Mamy kolejny przykład nagłego ograniczenia zmysłu wzroku – remont Starego Rynku w Bydgoszczy. Ciekawy projekt, różne kolory granitów, wiele osób zaangażowanych w pracę. Problem znów pojawił się przy fugowaniu – na płytach pozostały ślady żywicy wokół łączeń.
Co ciekawe: w trakcie wykonywania prac problem zabrudzenia żywicą był zauważany przez lokalne portale internetowe. Władze miasta widocznie uznały, że z czasem zejdzie samo. Oglądałem Stary Rynek ponad rok po ułożeniu kamienia. Efekty zobaczcie sami….
Źródło: Kurier kamieniarski
Autor: Michał Firlej | Data: poniedziałek, 21 grudnia 2020